2009-08-15 15:21
 Oceń wpis
   

     Odwiecznym dylematem społecznym jest wyznaczenie zakresu bezpieczeństwa kosztem wolności. W wielu zakresach aktywności ludzkiej trwają spory jak daleko może sięgać Państwo, na ile możemy zrezygnować z suwerenności na rzecz większej organizacji lub na jakie decyzje obywatel powinien mieć wpływ bezpośredni. Decyzje tego typu najczęściej determinowane są czynnikami kulturowymi i historycznymi. To one w największym stopniu wpływają na generowanie ustroju prawnego, sankcjonującego model funkcjonowania społeczeństw, również w zakresie gospodarczym.

     Międzynarodowe stosunki ekonomiczne obejmują swoim zainteresowaniem powiązania między przedsiębiorstwami działającymi w skali międzynarodowej. Ich działania wywierają skutki nie tylko na gospodarki państw pochodzenia, ale również silnie wpływają na gospodarki państw powiązanych. Związki handlowe stanowią obecne zagadnienie dość dobrze rozpoznane przez ekonomistów, które jest źródłem licznych badań i opracowań. Wynika z nich, że wśród krajów rozwiniętych dominuje obecnie handel wyrobami przemysłowymi, z coraz mniejszym znaczeniem obrotu surowcami i żywnością. Mamy także do czynienia z sytuacją, w której gospodarka krajowa uzależniona jest w coraz większym stopniu od zagranicznych inwestycji, a także importu i eksportu. Z ekonomicznego punktu widzenia taka sytuacja może często wydawać się neutralną lub nawet pożądaną, ale ocena tego stanu komplikuje się w sytuacji zmuszającej rządy do kontroli lub ochrony interesów społecznych. Powstawać może również sytuacja nierównego traktowania podmiotów krajowych i zagranicznych, prowadząca do uchybień wobec prawa wolnego rynku. Powstaje, zatem pytanie jak radzić sobie z trudnościami w prowadzeniu zagranicznej polityki ekonomicznej, a także w jakim zakresie Państwo powinno monitorować i wpływać na przedsiębiorstwa zagraniczne, korzystające z przywilejów i udogodnień w zakresie handlu i inwestycji.

     W ramach Wspólnoty Europejskiej realne prace nad regulacjami dotyczącymi wspólnej polityki celnej rozpoczęto w związku z postanowieniami Traktatu Rzymskiego. Praktyczna rozpoczęcie realizacji koncepcji handlu wewnątrzwspólnotowego, z pominięciem barier celnych, nastąpiła w 1968 roku. Od 1993 roku na terenie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, przekształconej później w Unię Europejską, funkcjonuje jedna z fundamentalnych zasad, dotycząca swobodnego przepływu towarów. Efektem tego było zniesienie kontroli celno-podatkowej na granicach wewnętrznych wspólnoty, a co za tym idzie, rezygnację z potrzeby prowadzenia przez podmioty gospodarcze odpowiednich dokumentacji SAD. Większość badań przeprowadzonych w celu poznania skutków tejże integracji dowiodła wyraźny wzrost handlu wewnętrznego w zakresie większości grup towarowych, a największą dynamikę zanotowano w zakresie obrotu towarami objętymi dotychczas relatywnie wysokimi taryfami celnymi. Zaobserwowano również, że redukcja ceł wewnętrznych wywarła znaczny wpływ na zwiększenie obrotów towarami cechującymi się względnie wysoką elastycznością cenową popytu. Przeprowadzone badania dowiodły wyraźnie, że dzięki wdrożeniu założeń unii celnej kraje członkowskie EWG znacznie zwiększyły całkowitą wartość wymiany handlowej. Uznano również, że liberalizacja wymiany handlowej zmierza do dzielenia funkcji w zakresie poszczególnych przemysłów i zwiększa potencjał operacji. Ten stan rzeczy determinuje z kolei specjalizację i innowacyjność. Z makroekonomicznego punktu widzenia wewnątrzwspólnotowe obroty handlowe w istocie zmieniły zainteresowanie fiskalne rządu z cła na podatek od towarów i usług.     

     Najbardziej powszechnym narzędziem fiskalnym, wbudowanym zasadniczo w system obrotu międzynarodowego, jest stosowanie zerowej stawki VAT w eksporcie lub wewnątrzwspólnotowych dostawach towarów i usług. Podatek od wartości dodanej w poszczególnych państwach członkowskich Unii Europejskiej, w Polsce nazwany podatkiem od towarów i usług, jest regulowany wg Dyrektywy 2006/112/WE z dnia 28 listopada 2006 roku w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej. Parlamenty krajowe implementują zapisy rzeczonej dyrektywy do krajowych systemów prawnych za pomocą własnych przepisów szczegółowych. Polski system prawny został zatem wzbogacony o niezrozumiałą i zawiłą dla wielu ustawę z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. Nr 11, poz. 535 z późn. zm.) oraz przez sformułowane na jej podstawie akty wykonawcze.

      Ze względu na daleko posuniętą harmonizację polskich przepisów celnych z unijnymi, jeszcze przed przystąpieniem do wspólnoty, zasady obrotu towarowego z państwami spoza UE nie uległy znacznym zmianom. Uwolnienie z obciążeń celnych handlu pomiędzy podmiotami państw członkowskich poza licznymi korzyściami, zaskutkowało pojawieniem się nowego rodzaju oszustw podatkowych. Najgroźniejszymi zjawiskami, zidentyfikowanymi dotychczas przez krajowe administracje fiskalne, są konstrukcje tzw. „karuzeli podatkowej” oraz „znikającego podatnika”. Polska wstępując w 2004 roku do UE niejako automatycznie zaczęła funkcjonować w warunkach wolnego przepływu towarów i wraz z nowym środowiskiem pojawiły się także nowe zagrożenia, głównie w zakresie przestrzegania prawa dotyczącego podatku od towarów i usług.       

     Klasyczny model podatku od wartości dodanej opiera się na określeniu podstawy opodatkowania, stanowiącą pełną wartość netto sprzedawanego przez siebie towaru lub usługi. W stosunku do niej oblicza się kwotę należnego podatku, od której następnie potrąca się podatek, jaki należy uiścić w cenie zakupionego wcześniej towaru lub usługi. Powstała w ten sposób wielkość podatku stanowi kwotę, którą podatnik jest zobowiązany wpłacić w ściśle określonym terminie na konto właściwego miejscowo urzędu skarbowego. Cechami charakterystycznymi podatku od towarów i usług jest jego powszechność, wielofazowość i opodatkowanie obrotu netto. Istotę powyższej konstrukcji stanowi szczególny sposób ustalania wielkości zobowiązania podatkowego, umożliwiający zastosowanie preferencyjnych stawek w stosunku do ściśle określonych kategorii grup towarów i usług, jednolitej stawki dla towarów i usług sprzedanych w kraju lub importowanych, 0% stawki podatku od eksportu towarów i usług w wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów, a także zwrotu podatku naliczonego przy zakupie towarów i usług.

      W większości gospodarek europejskich podatek od towarów i usług jest pod względem dochodów budżetowych najważniejszym podatkiem. Obok podstawowego znaczenia fiskalnego cechuje się stosunkowo łatwą ściągalnością, gdyż ma charakter pośredni i pobierany jest tylko z sektora przedsiębiorstw. Ze względu na konstrukcję kaskadową, możliwość odliczeń, a także na stosunkowo wysoką stawkę podstawową VAT jest podatkiem najbardziej podatnym na wykorzystanie w oszustwach i wyłudzeniach.

     Szczególne znaczenie w procesie nadużyć ma system odliczania podatku naliczonego. Konstrukcja unikania wypłat nadwyżek podatku naliczonego nad należnym i rozliczanie ich w następnych miesiącach ma istotne znaczenie, jest jednak elementem daleko niewystarczającym do zabezpieczenia dochodów budżetu państwa przed zorganizowanymi procesami przestępczymi. W krajowym systemie fiskalnym stanowi jedynie element sygnalizujący ewentualne zagrożenie i umożliwiający wszczęcie należytych procedur sprawdzających.

     Koncepcja oszustwa w postaci transakcji karuzelowej opiera się na tym, że podmioty gospodarcze pochodzące z różnych krajów członkowskich Unii Europejskiej tworzą ponad graniczną sieć dostaw i wspólnie wyłudzają podatek od wartości dodanej. Najczęściej występujący mechanizm jest oparty o podmioty będące podatnikami VAT. Przedsiębiorstwo A sprzedaje przedsiębiorstwu B towary, dokumentując ich sprzedaż fakturą VAT. Jest to typowa transakcja krajowa z podstawową stawką VAT. Następnie przedsiębiorstwo B sprzedaje towary przedsiębiorstwu C do innego kraju UE. Transakcja ta stanowi dla przedsiębiorstwa B dostawę wewnątrzwspólnotową, a zatem VAT wynosi 0%. Przedsiębiorstwo C, czyli odbiorca z innego kraju UE po nabyciu towarów od B sprzedaje je przedsiębiorstwu A. Uczestniczy ono zatem w dwóch transakcjach wewnątrzwspólnotowych, tj. nabycia towarów, od którego nalicza VAT oraz dostawy towarów. W konsekwencji korzysta z prawa do zwrotu VAT naliczonego od nabycia, natomiast od dostawy do przedsiębiorstwa A podatku nie płaci. Przedsiębiorstwo A następnie sprzedaje te same towary do B i schemat się powtarza. Obrót wg przedstawionego schematu najczęściej odbywa się wielokrotnie, po czym przedsiębiorstwo A przestaje być aktywne i dostępne dla krajowych organów podatkowych. W transakcjach karuzelowych może występować o wiele więcej podmiotów, pełniących rolę podobną do przedsiębiorstwa B, utrudniających w istocie orientację krajowych organów podatkowych. Przedsiębiorstwo będące bezpośrednim beneficjentem takiej działalności nazywane jest brokerem.

     W świetle obowiązującego prawa wszystkie działania uczestników „karuzeli podatkowej” nie mogą być zakwalifikowane jako dostawy, gdyż świadczone usługi ograniczają się jedynie do obracania dokumentacją i pieniędzmi. Problem jednak polega na braku realnych możliwości identyfikacji oraz zwalczania tego typu przestępstw, w warunkach wspólnej polityki celnej. Główne trudności rodzą się z braku odpowiedniej organizacji, posiadającej sprawny aparat oraz dostęp do informacji skarbowej na obszarze całego rynku wewnętrznego UE. Polska, podobnie jak inne kraje członkowskie, wstępując do wspólnoty zrezygnowały z części kompetencji oraz dochodów z obrotu z zagranicą. Wiąże się to również ze znacznie mniejszymi możliwościami uzyskiwania danych, służących m.in. do monitorowania obrotu na okoliczność potencjalnych przestępstw. Wydaje się, że obecna sytuacja ma charakter pewnego dysonansu, nie dającego możliwości prowadzenia adekwatnych działań przez państwa członkowskie, a zarazem braku odpowiednich rozwiązań na szczeblu międzynarodowym. Obecnie prowadzone działania maja charakter ewidentnie anachroniczny, niepozwalający skutecznie przeciwstawiać się międzynarodowym organizacjom przestępczym. Współdziałanie odpowiednich organów w poszczególnych państwach UE odbywa się wieloszczeblowo, co wiąże się często z wielomiesięczną zwłoką w uzyskiwaniu kluczowych danych. Przy jednocześnie postępującej i oczekiwanej przez przedsiębiorców liberalizacji przepisów podatkowych następuje przyspieszanie zwrotów nadpłaconych podatków. W efekcie przeciwstawnego działania terminów wielokrotnie nie ma możliwości zapobieżenia nienależnych, wielomilionowych wypłat. W sytuacji państw rozwijających się, takich jak Polska, gdzie ludzi żyjących w niedostatku jest stosunkowo wielu sytuacja wydaje się szczególnie bulwersująca. Mamy bowiem świadomość często bezdusznego egzekwowania należności budżetowych od najbiedniejszych, przy jednoczesnej bezradności całego aparatu państwowego wobec sprawnie zorganizowanych i majętnych podatników.         

     Mechanizm karuzeli podatkowej w gruncie rzeczy sprowadza się do stworzenia i czasowego podtrzymania sztucznego rynku. Ma on oczywiście na celu wykreowanie obrotu dokumentacji podatkowej, stwarzającej pozór rzeczywistego przepływu towarów. Postępowanie według opisanego wzorca, zgodnie z przepisami podatkowymi, nie może być kwalifikowane jako dostawy, a realne działania ograniczają się do obrotu dokumentacją i pieniędzmi. Z europejskich doświadczeń wiadomo, że najczęściej wykorzystywane w tym procederze towary charakteryzują się małymi gabarytami oraz wysoką wartością pieniężną. Stanowią one zwykle elementy elektroniki użytkowej lub telekomunikacyjnej. Nie mniej jednak zdarzają się również relatywnie drogie towary masowe, takie jak cement czy złom metali. Realnie przepływ gotówki odbywa z konta urzędu skarbowego właściwego miejscowo na konto przedsiębiorstwa – brokera.

      Wykrycie oszustw podatkowych w handlu wewnątrzwspólnotowym jest niezmiernie trudnym problemem. Wymaga wiedzy, zaangażowania i współpracy krajów członkowskich UE.  Polska z tym zjawiskiem ma do czynienia od niedawna, jednak szacowane straty w dochodach budżetu państwa są już znaczące. Mimo wypracowania przez poszczególne kraje UE metod wykrywania i likwidacji karuzeli podatkowych nie jest się w stanie zapobiec ich ponownemu odradzaniu. Należy zatem skonstatować zdecydowanie niewystarczający poziom współpracy i koordynacji działań poszczególnych państw członkowskich.  

      Jednym z najbardziej istotnych parametrów działalności gospodarczej jest ryzyko związane z jej prowadzeniem. Przedsiębiorcy stale podejmują próby minimalizowania jego poziomu, zwłaszcza na poziomie transakcji międzynarodowych, zarówno poprzez działania w obszarze określania wiarygodności i reputacji kontrahenta, budowania pośrednictwa transakcyjnego, formułowania zabezpieczeń prawno-finasowych, czy też ubezpieczenia. Ewentualne roszczenia wobec nieuczciwych partnerów biznesowych rozstrzygane są na drodze sądowej lub przekazywane do innych podmiotów w ramach zabezpieczeń albo sprzedaży wierzytelności. Trudności tego typu nie mają automatycznego wpływu na uniknięcie płacenia zobowiązań publiczno-prawnych, czy też wobec innych podmiotów.  Istnieje zatem zasada ponoszenia pełnej odpowiedzialności za efekty podejmowanych działań gospodarczych, czyli ponoszenia efektów ryzyka w ramach własnej działalności. W rozliczeniach z budżetem państwa zasada ta wydaje się jednak być nieco wypaczona.

      W myśl wykładni prezentowanej przez ETS, przedsiębiorca nie ma żadnego interesu, a tym bardziej obowiązku, w zawieraniu transakcji handlowych z uczciwym kontrahentem. Mechanizm ten powoduje, że będzie on zainteresowany jedynie płatnościami wobec własnego przedsiębiorstwa, ignorując zupełnie pozostałe względy. Doktryna prawa europejskiego stawia zatem wyżej niezależność poszczególnych podmiotów gospodarczych nad solidarną odpowiedzialność kontrahentów za pełną zgodność wspólnych transakcji. Powstaje zatem bardzo istotny dylemat: dlaczego w efekcie niezależnego i wolnego działania dwóch podmiotów ewentualne straty ponosić mają nie związani z przedmiotem sprawy pozostali podatnicy.

      Wydaje się, że funkcjonowanie rynku wewnątrzwspólnotowego w takich warunkach podnosi istotnie koszty transakcyjne w skali makro, głównie poprzez ograniczenie działań wolnego rynku i osłabienia mechanizmów samoregulacji. W konsekwencji powstaje uzasadnione wrażenie nierównego traktowania podmiotów działających na rynku krajowym i unijnym. Państwa członkowskie zrzekając się możliwości monitorowania rynku m.in. poprzez procedury celno-podatkowe nie uzyskały dostatecznego zabezpieczenia własnych interesów poprzez stworzenie ogólnego, unijnego mechanizmu zabezpieczającego przed nadużyciami. Wydaje się, że powstały dysonans należałoby na poziomie wspólnotowym niwelować raczej za pomocą rozwiązań legislacyjnych, zmierzających do uregulowania w zakresie odpowiedzialności, niż poprzez tworzenie kolejnej instytucji ponadnarodowej.  Ostatecznie, wszelkie ewentualne rozwiązania w celu poprawy systemu prawnego muszą powstać w ramach kompromisu w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa funkcjonowania systemu podatkowego kosztem ochrony jednostki gospodarującej. Niewątpliwie potrzebny będzie konsensus polityczny na szczeblu UE w sprawie widzenia wspólnej polityki podatkowej i funkcjonowania instytucji ponadnarodowych.


Tagi: ekonomia/a>, polityka/a>, unia europejska/a>, podatki/a>


2008-11-11 19:15
 Oceń wpis
   

    Głębsze spojrzenie na warunki funkcjonowania branży elektroenergetycznej w Polsce ujawnia wieloźródłową presję na wzrost kosztów jej funkcjonowania. Szczególnie interesujące jest zagadnienie dość jednostronnej regulacji energetyki. Z jednej strony sprowadza się ona do nakładania ograniczeń wejścia na rynek, a przede wszystkim akceptowania cen dla segmentu gospodarstw domowych. Z drugiej zaś strony nie przywiązuje się dostatecznej uwagi do poprawy warunków jej funkcjonowania, tzn. pozyskiwania paliw, kapitału inwestycyjnego czy nowych technologii wytwarzania. Niezależnie od decyzji o utrzymaniu cen regulowanych dla gospodarstw domowych, znaczący wzrost cen w średnim terminie wydaje się być nieunikniony. Rzeczywiście interesującym zagadnieniem ekonomicznym jest ustalenie wpływu tegoż wzrostu na całą gospodarkę.

   Należy zapewne zauważyć, że przy nagłym, istotnym wzroście cen jednego ze znaczących czynników produkcji niemożliwe może się stać pokrycie pełnych kosztów produkcji. Powstaje zatem oczywista presja na wzrost cen produkcji własnej. Przedsiębiorstwa zaczynają zatem w krótkim okresie akceptować dotychczasowe wielkości swojej produkcji, ale już przy zdecydowanie wyższych cenach. W tym samym okresie popyt makroekonomiczny pozostaje na tym samym poziomie, co w konsekwencji doprowadza do ustalenia nowego punktu równowagi. Niewątpliwie skutkiem tego będzie ustalenie wyższych cen przy produkcji poniżej długookresowej podaży globalnej. Należy zatem uznać, że istotny wzrost cen energii skutkowałby ujemnym wstrząsem podażowym. Rodzi się zatem pytanie, czy znane modele ekonomiczne tłumaczą powrót punktu równowagi do wielkości długookresowej podaży globalnej? Klasyczny model makroekonomiczny zakłada m.in. giętkość płac, umożliwiającą dzięki wzrostowi bezrobocia ewentualną ich obniżkę, a tym samym skompensowanie wzrostu innych kosztów. Taki scenariusz wydaje się jednak bardzo mało prawdopodobny i oderwany od realiów. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że przy obecnej otwartości polskiego rynku pracy, roli związków zawodowych, a także w niezmienionych warunkach jej otoczenia, mogłyby zajść okoliczności, które rzeczywiście wymusiłyby istotny spadek płac. Nie należy także oczekiwać, że ewentualny spadek pozostałych kosztów produkcji mógłby w dostateczny sposób skompensować wzrost kosztów energii. Zdecydowanie bardziej realnym scenariuszem jest doprowadzenie do obniżenia krańcowego produktu pracy, co w konsekwencji zmieni diametralnie wielkości pełnego zatrudnienia. Zmniejszenie zatrudnienia w prostej konsekwencji doprowadzi do trwałego obniżenia produkcji potencjalnej. Należy zatem przyjąć, że wzrost tak istotnego dla gospodarki czynnika produkcji, skutkować będzie wzrostem cen przy niższej produkcji globalnej.

   Klasyczny model oczyszczającego się rynku wskazuje na malejący efekt majątkowy obejmujący spadek zagregowanego popytu konsumpcyjnego oraz nieznaczny wzrost zagregowanego nakładu pracy. W efekcie wzrostu nakładu pracy wzrasta także podaż dóbr, ale w skali uniemożliwiającej pełną kompensację pierwotnego spadku podaży. Można zatem stwierdzić, że występujące w niewielkim zakresie zmiany w efekcie majątkowym ustalają nieznaczny spadek zagregowanego popytu na poziomie nie przekraczającym spadku zagregowanej podaży. Dalszy scenariusz zależny jest od powszechnej wśród ludzi opinii, wskazującej na nie długą perspektywę utrzymania się obniżonego produktu. W krótkim okresie dla stopy procentowej, właściwej dla równowagi przed wystąpieniem szoku, tworzy się nadwyżka popytu na dobra. Dzięki tej sytuacji rośnie presja na zwiększanie konsumpcji lub zadłużenia, mimo chwilowego zmniejszenia dochodów jednostek. W wyniku oczyszczania się rynku dóbr stopa procentowa musi wzrosnąć, by ograniczyć nadmierne spadki oszczędności. Wzrastające stopy procentowe i zmniejszenia produktu wpływają na spadek realnego popytu na pieniądz, a w efekcie przywracania równości pomiędzy popytem na pieniądz oraz jego stałą podażą wzrasta poziom cen. Reasumując w wyniku zakłócenia zmniejsza się produkt i konsumpcja przy wzroście stopy procentowej i cen. Gdyby uwzględnić wysoce prawdopodobne pogorszenie przebiegu krańcowego produktu pracy, wraz z cofnięciem się funkcji produkcji, należałoby oczekiwać ostrzejszych zmian we wszystkich tych wielkościach.

   Grożące polskiej gospodarce zmiany mają jednak charakter trwały, istotnie różny od bacznie obserwowanych i badanych w przeszłości szoków związanych z rynkiem paliw płynnych. Trwałość wzrostu cen energii skutkować będzie najprawdopodobniej istotnie większym efektem majątkowym. Gospodarstwa domowe ograniczać będą popyt konsumpcyjny, związany z niechęcią do pożyczek i brakiem perspektyw na uzyskiwanie lepszych dochodów w przyszłości. W efekcie dla danej stopy procentowej spadek popytu na dobra będzie na zbliżonym poziomie do spadku ich podaży, a w następstwie spadku produktu i braku zmiany stopy procentowej spadnie realny popyt na pieniądz. Podstawowy model oczyszczającego się rynku wskazuje na zmienność stóp procentowych w reakcji na zakłócenia ekonomiczne, różnicujące obecne warunki względem warunków przyszłych. Można zatem oczekiwać, że w wyniku trwałego przesunięcia funkcji produkcji wielkość produktu trwale zmaleje, przy nie zmienionych w znaczącym zakresie stopach procentowych i wyższych cenach dóbr. Należy uznać, że szok podażowy związany ze znacznym, trwałym wzrostem cen energii może być bardzo kosztowny dla całej gospodarki.

   Wstrząsy podażowe stanowią znacznie trudniejszy problem dla polityki pieniężnej, gdyż trzeba się zmierzyć z przeciwnymi wektorami kierunków produkcji i inflacji. Niewłaściwa reakcja polityki pieniężnej może przyczynić się do dalszego pogorszenia sytuacji gospodarczej. Podjęcie próby szybkiego zredukowania efektów inflacyjnych może w nadmierny sposób wpłynąć na i tak spadającą produkcję. Z kolei ekspansja polityki pieniężnej prowadzić może do utrwalenia wyższych poziomów cen, co niechybnie wymusza diametralną zmianę polityki w następnych okresach. Należy zatem skonstatować, że jednym z decydujących argumentów przy podjęciu właściwej polityki przez bank centralny jest określenie trwałości wstrząsu.

Tagi: ekonomia/a>, gospodarka/a>, biznes/a>, energetyka/a>


2008-10-20 20:05
 Oceń wpis
   

      Współcześnie, w krajach rozwiniętych energia elektryczna wykorzystywana jest praktycznie w każdej sferze życia człowieka. Umożliwia ona efektywne wykonywanie pracy, a także korzystanie z dobrodziejstw rozwoju techniki. Na obecnym poziomie rozwoju cywilizacyjnego wszystkie procesy wytwórcze nastawione są na wykorzystywanie w mniejszym lub większym stopniu tego czynnika wytwórczego. Uzależnienie to nie wynika zatem z prostego wyboru, ale z potrzeb i wymagań obecnego stanu nauki i praktyki.

     Sytuacja ta stwarza zatem wiele płaszczyzn, na których można dyskutować o polityce elektroenergetycznej w kraju. Jedną z istotniejszych, z punktu widzenia suwerenności i niezależności, jest aspekt kontroli państwowej nad sektorem. Przejawia ona dwojaki charakter. Po pierwsze państwo pełni funkcje regulatora sektora oraz właściciela kluczowych dla bezpieczeństwa zasobów i aktywów kapitałowych. Drugim, mniej znanym z metod jest działalność służb specjalnych, zapobiegająca m.in. ewentualnym wrogim wpływom innych państw na krajowy sektor energetyczny. Coraz istotniejsze znaczenie ma również aspekt ekologiczny. Rosnące wymagania, dotyczące procesów technologicznych, związanych głównie z emisją spalin, stanowią konsekwencję zobowiązań międzynarodowych i będą rzutować w coraz większym zakresie na rozwój tego sektora. Inną płaszczyzną dyskusji, istotną z gospodarczego punktu widzenia, jest sposób doprowadzenia do zrównoważonego rozwoju elektroenergetyki w Polsce, z uwzględnieniem bieżących i perspektywicznych potrzeb na energię, oraz z zapewnieniem dywersyfikacji źródeł paliw, technologii wytwarzania i dostaw. Skupiając się na aspektach gospodarczych należy zatem stwierdzić, że właściwa polityka uwzględnia działania na rzecz bezpieczeństwa energetycznego kraju, wzrostu konkurencyjności i efektywności, z uwzględnieniem ochrony środowiska naturalnego.

     Obecnie polska energetyka jest jedną z większych w Unii Europejskiej i dysponuje ponad 35 tys. MW mocy zainstalowanej. Większość energii, bo ok. w 90% pozyskuje się dzięki wykorzystaniu elektrowni cieplnych i elektrociepłowni wykorzystujących węgiel jako główne paliwo. Niestety ok. 60% bloków energetycznych pamięta okres rządów Gierka, a nawet Gomółki. Ciekawą konstatacją jest to, że w podobnie długim okresie czasu, a mianowicie od 1990 roku uruchomiono o 2/3 mocy mniej (sic!). Podobnie rzecz się ma w stosunku do całej infrastruktury przesyłowej. Wyeksploatowanie oraz zamortyzowanie dużej części urządzeń skutkuje zatem potrzebą przeprowadzenia znacznych nakładów inwestycyjnych, mających przynajmniej charakter odtworzeniowy. Znacząco zwiększone koszty inwestycji w branży energetycznej w Polsce wiążą się także z boomem inwestycyjnym w krajach azjatyckich, a także z dość szeroko zakrojoną polityką odtworzeniową infrastruktury energetycznej w Europie Zachodniej. Podobnie jak w Polsce kryzys energetyczny grozi także Niemcom, Wielkiej Brytanii czy Rosji. Zastanawiające jest dlaczego również tam nie podjęto odpowiednio wcześniej właściwych kroków, by zapobiec wystąpieniu tak istotnych dla całych gospodarek narodowych problemów. Z oczywistych względów potrzeby inwestycyjne pod względem geograficznym nie rozkładają się równomiernie, a w niektórych aglomeracjach w Polsce potrzeby energetyczne rosną nawet ok. 10% rocznie. Z prognoz średnioterminowych dla całej gospodarki wynika, że potrzeby te będą rosły w granicach 2,2 R11; 3,8 w skali roku. Wobec powyższego deficyt mocy podstawowej może być już widoczny po 2015 roku.

     Dostęp do własnych zasobów naturalnych doprowadził do utworzenia się swego rodzaju monokultury paliwowej w sektorze energetycznym, opartym na węglu kamiennym i brunatnym. W konsekwencji nie stworzono warunków do dywersyfikacji technologii oraz metod pozyskiwania energii, a także doprowadzono do dużej wrażliwości sektora na koszty generowane w sektorze wydobywczym. Energetyka staje się często zakładnikiem silnej i dobrze zorganizowanej branży wydobywczej, która lwią część zwiększonych przychodów przeznacza na wzrost wynagrodzeń. Nie wykorzystuje się zatem w dostatecznym zakresie szansy na dokonanie inwestycji zmierzających do utrzymania lub podwyższenia zdolności wydobywczych w górnictwie. Należy stwierdzić, że nie istnieje rzeczywisty wolny rynek dostawców węgla w Polsce, wiele decyzji podejmowanych jest sprzecznie z rachunkiem ekonomicznym, a zatem nie można mówić o rzeczywistej konkurencji. W tychże warunkach nie jest możliwe skuteczne planowanie dostaw opartych na kontraktach typu futures, a odbiorca jest często skazany na danego dostawcę. Inną niedogodnością jest brak rzeczywistej konkurencji na rynku kolejowych przewozów towarowych. Brak właściwej organizacji przewozów oraz dostatecznego taboru nie zapewnia kontrahentom dostatecznej elastyczności usług, a także zawodzi w okresach zwiększonej aktywności handlowej. Ocenia się, że liberalizacja rynku kolejowego może doprowadzić do poprawy funkcjonowania w perspektywie 3-4 lat.

     Bodaj największym przewidywanym czynnikiem, wpływającym na dynamikę wzrostu kosztów wytwarzania energii będzie zakup uprawnień do emisji CO2 po 2012 roku. W obecnych propozycjach Komisji Europejskiej zawarto ideę rynkowego obrotu emisjami bez dostępnych darmowych limitów. Na obecnym etapie legislacji nie przewiduje się możliwości stopniowego dochodzenia do pełnego poziomu kupowania tychże uprawnień w drodze aukcji. Proponowane standardy znacząco przewyższają wymogi porozumienia z Kyoto, które i tak były dużym wyzwaniem dla polskiej gospodarki. Z uwagi na specyfikę branży energetycznej w Polsce, opartej na tzw. R22;brudnych technologiachR21; należy się spodziewać istotnej presji na wzrost cen energii. Niektóre analizy wskazują jedynie na znaczny wzrost kosztów wytwarzania energii już w okresie średnioterminowym, a niektóre szacują je długoterminowo nawet na 2-3% PKB rocznie w skali gospodarki.

     Istotnym problemem w rozwoju sieci energetycznych jest często niejasny status i formuła użytkowania nieruchomości, na których dotychczasowo znajduje się infrastruktura energetyczna. Ministerstwo Gospodarki szacuje, iż sprawa dotyczyć może nawet ok. 1,5 mln właścicieli gruntów, przez które biegną linie przesyłowe, a ewentualny ich wykup oszacowano na 17,2 mld zł. Taki stan rzeczy tworzy oczywiście realną presję na wzrost cen dystrybucji energii. Problem ten przekłada się również na bieżące inwestycje, które w konsekwencji przeciągają się częstokroć w okresy wieloletnie. Stale rosnący popyt na energię powoduje, że niedostatecznie modernizowane i rozbudowywane linie energetyczne w znaczący sposób zagrażają ciągłości dostaw, a także uniemożliwiają ewentualny import z krajów ościennych. Stan ten sprawia, że w zakresie handlu energią elektryczną polska gospodarka jest otwarta tylko teoretycznie i w dość wąskim zakresie.

Tagi: ekonomia/a>, gospodarka/a>, biznes/a>, energetyka/a>, socjologia/a>


2008-09-30 22:05
 Oceń wpis
   

   Funkcjonowanie branży złomowej w Polsce odbywa się w granicach swobody działalności gospodarczej, abstrahującej zasadniczo od zagadnień zawodności rynku. Obowiązujące regulacje generalnie narzucają normy ekologiczne dla funkcjonowania branży, a nie ograniczają skutecznie metod pozyskiwania surowców z rynku. Alokacja zasobów ma być zapewniona dzięki pospolitemu przestrzeganiu umowy społecznej, która jest zawarta w prawie ogólnym. Wielu uczestników rynku uważa jednak, że nie opłaca im się przestrzegać tych reguł ze względu na zawężenie obszaru swojej działalności, a co za tym idzie ograniczeniu własnych dochodów. W konsekwencji powszechnie nie respektuje się prawa własności, w niemal absolutnym poczuciu bezkarności i pobłażania. Każdy pomniejszy uczestnik rynku kuszony jest wizją jak najdłuższego nie podporządkowywania się rygorom umowy. W konsekwencji niskiej świadomości społecznej i związanym z nią brakiem nacisków na organy państwowe, tylko w wyjątkowo bulwersujących przypadkach dokonuje się weryfikacji legalności postępowania. Ogólnym założeniem prawa jest zasada zabraniająca wyrządzanie szkody innym, przy czym pojęcie szkody może być interpretowane w kategoriach ekonomicznych bardzo szeroko. Jednym z przykładów jest sytuacja, w której odpady komunalne jeszcze przed ich wywozem są pozbawiane przez zewnętrzne podmioty najcenniejszych składników, w konsekwencji czego gospodarstwa domowe mogą ponosić straty poprzez utratę szansy na obniżenie cen. Innymi słowy, jeżeli złom w odpadach posiada jakąś istotną wartość, to wówczas proceder ten obniżałby rentowność przedsiębiorstw komunalnych, gdyż ich potencjalny przychód z segregacji i sprzedaży złomu przechodzi w ręce zbieraczy. W konsekwencji spadku rentowności przedsięwzięcia obniża się konkurencyjność przedsiębiorstwa i w dłuższej perspektywie stwarza zjawisko niekorzystne dla gospodarstw domowych, gdyż tracą szanse na obniżenie cen usług komunalnych. Ponadto z rzeczoną sytuacją wiąże się jeszcze jedna konstatacja. Nawet ewidentna skłonność do darmowego przekazania dobra nie uprawnia do jego grabieży. Co więcej, elementem dekomponującym są koszty transakcyjne, związane z kontrolą i dochodzeniem własnych praw, najprawdopodobniej przewyższać będą znacznie oczekiwane należności odszkodowawcze.

   Obecnie funkcjonujący system recyklingu metali w gruncie rzeczy nie zachęca do zachowań proekologicznych. Silna motywacja zarobkowa powoduje, że pojazdy wycofane z eksploatacji trafiają w dużej części do "pospolitych" skupów złomu, a nie do koncesjonowanych stacji kasacji. W efekcie produkty uboczne złomowania, tj. szkodliwe i nieprzyjazne dla środowiska odpady niemetalowe trafiają do lasu, a w najlepszym wypadku na wysypisko śmieci. Powstałe znacznym nakładem inwestycyjnym przedsiębiorstwa, zajmujące się legalną kasacją pojazdów ostatecznie nie mają szans dotrzymać konkurencji cenowej pozostałym przedsiębiorstwom złomowym.

   Działalność osób trudniących się zbieraniem złomu ma w przeważającej mierze charakter ciągły i zorganizowany. Ciągłość działalności może stanowić codzienne zaangażowanie w poszukiwaniu zasobów, jak również cykliczne przedsięwzięcia z okresami przestojów, np. podejmowanie pracy tylko w sytuacji wydania całości wcześniej zarobionych środków. Na zorganizowanie pracy wskazuje fakt, że osoby zajmujące się zbieractwem wykorzystują wiedzę o rodzajach i klasyfikacji metali znajdujących się w obrocie złomowym, pozwalającą na wstępną segregację oraz kalkulację opłacalności. Ponadto zbieracze złomu często eksplorują wydzielone przestrzenie, tj. kwartały ulic, dzielnice, itp., jak również wyposażają się w odpowiednie środki techniczne, ułatwiające pozyskanie, zmianę właściwości fizycznych i transport złomu. W myśl polskiego prawa podatkowego ciągłość i zorganizowanie działalności wskazuje na jej komercyjny charakter i stanowi wystarczającą podstawę do uznania jej za działalność gospodarczą. Należy zatem zauważyć, że osoby trudniące się zbieractwem złomu w istocie rzeczy prowadzą często nie zarejestrowaną działalność gospodarczą, a tym samym powinni być zaliczani do sektora przedsiębiorstw.

   Niezauważanie tego problemu skutkuje naruszeniem podstawowych zasad sprawiedliwego opodatkowania, tj. zasady powszechności i równości. Teoria podatków wskazuje na potrzebę rozłożenia ciężarów fiskalnych na wszystkich obywateli, wobec których zachodzi stosunek podatkowy, w równomiernych proporcjach. Wtórnym zagadnieniem jest określenie rodzaju i formy płaconych danin. Ponadto nie ujmowanie w systemie podatkowym jednej ze stron transakcji handlowych skutkuje szerokimi możliwościami nadużyć finansowych, tj. prania brudnych pieniędzy oraz wyłudzeń zwrotu podatku VAT. Stworzona sytuacja powoduje, że byle przestępca, posiadający znaczny majątek pochodzący z niewiadomych źródeł, może uwiarygodniać jego pochodzenie poprzez dowody sprzedaży złomu w przeszłości w dowolnej teoretycznie ilości. Problem opłat ma również inny wymiar. Współczesny model funkcjonowania rynku surowców wtórnych w Polsce przypomina powszechną dawniej swobodę w korzystaniu z ważnych zasobów, takich jak pastwiska czy łowiska. W sytuacji, w której poszczególne osoby w nadmiernym stopniu wykorzystują zasoby produkcyjne, do których mają bezpłatny dostęp, nie ma możliwości osiągnięcia efektywnej alokacji. Najprostszą metodą podnoszenia efektywności jest pobieranie od ludzi opłat za prawo dostępu do zasobów, która skutkowałaby automatycznym podejmowaniem decyzji z myślą o maksymalizacji dochodów. Mechanizm niewidzialnej ręki rynku może zatem funkcjonować właściwie tylko wtedy, gdy wszystkie zasoby są sprzedawane po cenach odzwierciedlających ich prawdziwą wartość ekonomiczną.

Tagi: ekonomia/a>, gospodarka/a>, ekologia/a>, recykling/a>, sociologia/a>


2008-08-10 22:06
 Oceń wpis
   

     Pod koniec XX wieku ochrona środowiska przybrała wymiar niemal ideologiczny. Recykling stał się gałęzią przemysłu wspieraną  intensywnie w ramach polityki proekologicznej. Racjonalne gospodarowanie odpadami stało się więc działalnością o wymiarze globalnym, uwzględniającą dobro przyszłych pokoleń, wpisującą się w powszechnie lansowaną postawę zaangażowania w sprawy ochrony środowiska naturalnego. Nie należy jednak mieć złudzeń, za tą ideologią niemal na całym świecie działa potężna machina handlowo-przemysłowa. W Polsce poza aspektami ekonomicznym i ekologicznym występuje również silny czynnik społeczny. Przez całe lata zbieractwo surowców wtórnych dla wielu ludzi stanowiło jedyną akceptowalną alternatywę, która umożliwiała im uzyskiwanie dochodów.     

     Ze względu na bardzo wysoką efektywność technologiczną oraz ekonomiczną największe znaczenie ma recykling stali oraz metali kolorowych. W Polsce rynek złomowy jest już ściśle związany z tendencjami i kierunkami rozwoju hutnictwa światowego. Wiele przedsiębiorstw z państwowym rodowodem zostało przejętych przez zagranicznych inwestorów, a niemal cała sieć niewielkich skupów złomu powstała od podstaw. Na początku lat 90-tych głównym bodźcem do powstania małych przedsiębiorstw, zajmujących się obrotem złomu metalowego była wysoka opłacalność takiej działalności, związana z permanentnym deficytem surowca do produkcji przemysłowej. Krajowa gospodarka charakteryzowała się wówczas bardzo wysokim popytem wewnętrznym. W późniejszym okresie coraz większe znaczenie odgrywać zaczął handel międzynarodowy, natomiast ceny podążać zaczęły za trendami giełdy surowcowej, z uwzględnieniem sytuacji na rynkach walutowych.

     Mimo, że w Polsce znacząco wzrasta stan świadomości ekologicznej wśród obywateli, rosną efektywność struktur organizacyjnych oraz nakłady na działalność na rzecz ochrony środowiska, a przede wszystkim znacząco poprawia się stan środowiska naturalnego to nierozstrzygnięte pozostają kwestie niedoskonałości rynku oraz sprawiedliwego podziału zasobów. Ponadto z punktu widzenia rozwoju moralnego niewystarczające w efektach pozostają oczekiwane samoograniczenia wyborów gospodarczych.    

     Jakie są źródła pozyskiwania zasobów surowców wtórnych, czy stanowią one dobro niczyje, a tym samym możliwe są do zagospodarowania w myśl zasady „kto pierwszy ten lepszy”? Czy ten mechanizm obrotu surowcem można zaimplementować do innego rodzaju zasobów jeżeli istnieje tak daleko idąca swoboda prawno-obyczajowa?. Czy można zatem zorganizować skup drewna? Polegałby on dokładnie na tych samych zasadach, zakładających gospodarowanie tylko własnym majątkiem. Istniałaby cała sieć logistyczno-przetwórcza, która organizowałaby skup i kierunkowała jego dalsze zastosowanie. Po wstępnej wycenie surowca pod kątem jego dalszej przydatności oraz zwymiarowaniu i dokonaniu transakcji, surowiec poddawany byłby obróbce. Praktycznie od razu surowiec traciłby swoją pierwotną postać, co zacierałoby ślady wskazujące jego pochodzenie. W dobie wysokich cen drewna motywacja do takiej działalności mogłaby okazać się dość wysoka, ale jakie skutki by przyniosła? Czy zapewniłaby sprawiedliwy podział zasobów? Czy jedyną różnicą jest odnawialność zasobu? Czy kontraktowaniu wymiany towarzyszyło by zapewnienie minimum informacji? Dla wielu te pytania maja charakter retoryczny, a rodzą się w skutek prostej analogii do funkcjonującego od dawna w oczywisty sposób rynku surowców wtórnych.     

     Złom metali jest niewątpliwie w sensie ekonomicznym zasobem ograniczonym, co determinuje potrzebę jego możliwie efektywnej alokacji. Dla wyszukania właściwego podziału kluczowym jest zatem uchwycenie i wskazanie optymalnych pożytków gospodarczych, które ten podział przyniesie. Efektywna alokacja w szerokim kontekście musi jednak uwzględniać interes społeczny, a także ewentualne przyszłe konsekwencje.

Tagi: ekonomia/a>, ekologia/a>, socjologia/a>, recykling/a>



Najnowsze komentarze
 
2011-06-21 22:13
-windykator do wpisu:
Dywagacje ekologiczne c.d.
Z tym praniem brudnych pieniędzy to fakt.
 
2011-06-04 16:10
rejestr długów do wpisu:
Widmo szoku podażowego
E tam, często można skutecznie próbować dogadać się
 
2011-06-04 12:52
windykacja, pożyczki do wpisu:
Widmo szoku podażowego c.d.
Fakt, szok podażowy to wstrząs dla pp.

O mnie
 
inżynier, pracownik administracji publicznej, doktorant Wydziału Ekonomii UG

Kategorie
 
Ekonomia
 

Archiwum